5 mitów

5 mitów dotyczących rozwoju osobistego

Czym jest według Ciebie rozwój osobisty? Czy istnieje jakaś jego forma, która przemawia do Ciebie i z którą identyfikujesz się? A może uważasz, że jest to mrzonka, na którą nie warto tracić czasu? Zapraszam Cię na Słomkowy przegląd 5 mitów dotyczących rozwoju osobistego. Moim celem jest skupienie się na wybranych mitach, jednakże tych szalenie ważnych, takich których przybliżenie mam nadzieję doda Ci odwagi i wpłynie na zmianę przekonań, które zatrzymują Cię przed samorozwojem.

Rozwój osobisty jest według mnie drogą, podróżą w nieznane, wejściem na wcześniej nieodkryte szlaki. Jest niczym kwiat, którego płatki dzięki porannym muśnięciom promieni słonecznych ukazują Twoje prawdziwe piękno. Rozwój bywa również nigdy nie kończącą się wyprawą. Bo jak można skończyć coś, dzięki czemu stajesz się wyjątkową wersją siebie, tą nieporównującą się z innymi, za to dostrzegającą własne odbicie lustrzane znacznie bardziej współgrające z Twoimi wartościami, niż choćby to widziane dnia poprzedniego…

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, dlaczego rozwój osobisty jest bezpośrednio powiązany z odnoszeniem sukcesu emocjonalnego? Czy miałaś wrażenie, że ludzie wchodzący na ścieżkę rozwoju, na początku swojej drogi mają problem z określeniem przyczyny stania w miejscu, mimo chęci zrobienia kroku w przód? Zacznijmy od przyjrzenia się pierwszemu mitowi, według mnie bez obalenia którego rozwój osobisty byłby niemożliwy…

1. Emocje nie kontrolują mojego życia

Jaka byłaby Twoja reakcja na stwierdzenie, iż cała zmiana w Tobie zaczyna się od ujarzmienia emocji? Czy zdajesz sobie sprawę z ogromu mocy wypowiadanych słów? Tych, które tak często bywają bagatelizowane. Emocje związane są z tym w jaki sposób porozumiewasz się ze sobą oraz ze światem. A teraz pomyśl: jak często zdarza Ci się połączyć pewne słowa z emocjami? Czy zdarza Ci się stracić panowanie nad sobą i rzucać słowa jak z armaty? Słowa, których przecież nie masz w słowniku na co dzień… Widzisz, słowa tworzą emocje, a emocje wpływają na to, w jaki sposób kontrolujesz siebie. Nie dokonasz długotrwałej zmiany osobistej, nie poruszając tematu własnych emocji.

Słowa, które słyszysz z zewnątrz mają na Ciebie spory wpływ, ale najmocniejszą moc mają słowa, których używasz wobec siebie. Jeżeli każdego dnia karmisz się negatywnym słownictwem, łączysz się emocjonalnie z tą częścią Ciebie, która stopuje Cię przed rozwojem. Sabotażujesz własne chęci do rozwoju. Skupiasz się na tym, aby za wszelką cenę uniknąć bólu, który podświadomie przypisujesz dokonywaniu zmiany. Przecież chcesz odczuwać przyjemność, a nie ból. A rozwój osobisty wiąże się z wyjściem ze strefy komfortu. Tego natomiast obawiasz się najbardziej. Stąd wolisz stać w miejscu, ponieważ przekonujesz się wewnętrznie, iż próba zmiany nawyków, przekonań, myśli, emocji pozbawi Cię przyjemności życia w otoczeniu, które znasz jak własną kieszeń. To jak zachowujesz się emocjonalnie oraz jakich słów używasz, tworzy swego rodzaju Twój prywatny ceglany mur. Jeżeli nie zmienisz swojego wewnętrznego języka, nie zdołasz zmienić emocji. Zamiast wspinać się po murze rozwoju, będziesz kopać pod nim wielki dół, a tym samym przeskoczenie jego będzie graniczyło z cudem.

Pozwól, że podzielę się z Tobą moją historią: odkąd pamiętam prowadzę ze sobą negatywny monolog – karam się słownie za każde potknięcie. Czuję się bezsilna, wmawiam sobie lenistwo, słomiany zapał, brak zaangażowania. Nie zastanawiam się jednak nad słownictwem jakim karmię się na co dzień oraz emocjami przemawiającymi przez mnie. A jest to przygnębienie, poczucie wstydu, brak wiary w siebie. Pragnę się rozwijać, a mimo wszystko boję się postawić nogę w rwącym strumyku. Od razu wyobrażam sobie konsekwencje tego czynu. Stąd też pragnienie zastępuję wycofaniem. Co się nie zmienia to emocje, których doświadczam oraz słowa, których używam w stosunku do siebie i innych. Kręcę się w kołowrotku, będącym pułapką utworzoną na własne życzenie. Prawdziwa zmiana dokonuje się we mnie w momencie, kiedy kończę spisywać słownictwo oraz emocje jakie mi towarzyszą każdego dnia. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, dopiero wówczas zaczynam dostrzegać to, jaką sama sobie robię krzywdę. Staje się jasne, iż emocje rządzą moim życiem, a ja nie kontroluję niczego.

Przestawienie się na pozytywny monolog jest ciężkie, jednakże możliwe: wymaga codziennej pracy, „zaprogramowania” się na nowo. Bez tego kroku, nie byłabym w stanie ruszyć z miejsca, a o rozwoju osobistym mogłabym tylko dalej marzyć, zamiast go realizować.

Pragnę Ci uświadomić, iż dopóki nie podejmiesz świadomej decyzji zapanowania nad emocjami, dopóty praca nad sobą będzie przypominała niekończący się maraton, który wyciśnie z Ciebie mnóstwo soków, da poczucie zmęczenia, aż w końcu z braku oczekiwanych rezultatów stanie się nic nieznaczącym biegiem.

Każdy człowiek w pewnym okresie swojego życia pragnie czegoś więcej. Skupia się na finansach, przyjemnościach, często zahaczając o rozwój osobisty. Nie jest on bowiem jakąś bańką mydlaną dostępną tylko dla nielicznych. I tu przytoczę następny mit:

2. Rozwijać się mogą tylko osoby mające czas i pieniądze….

Czy kiedyś słyszałaś takie stwierdzenie? A może sama miałaś podobne przekonanie? Otóż obecny przepływ informacji, możliwość zainspirowania się kimś bądź czymś jest niezwykle prosta. Nie wymaga od Ciebie żadnych nakładów finansowych – istnieje mnóstwo darmowych źródeł, choćby w postaci książek, podcastów, filmików na YouTube. Tylko od Ciebie zależy, który kanał informacji postanowisz wybrać. A może połączysz je wszystkie i znajdziesz motywatorów oraz inspiratorów pasujących do Twojej wizji świata? To nie jest takie trudne – po co tracić czas na własnoręczne poszukiwania igły w stogu siana, gdy wystarczy znaleźć osobę, która była w tym samym miejscu, co Ty teraz, ale dzięki pewnym schematom rozwoju wspięła się na wyższy poziom drabiny.

A jak jest z tym czasem? Cóż wszystko zależy od Twoich nawyków – przyjrzyj się im dogłębnie…czy na pewno nie znajdziesz choćby 15 minut dziennie? I tak czy podczas spożywania śniadania zamiast przeglądać media społecznościowe, nie dałabyś rady posłuchać osoby, która Cię inspiruje? Może jadąc autobusem do pracy masz wolną chwilę, którą mogłabyś świadomie wykorzystać na potrzebę własnego rozkwitu? Czy skoro pragniesz iść w górę, nie masz ochoty poświęcić odrobiny swojego czasu wolnego? Wykorzystuj produktywnie czas, który jest Ci dany, a na pewno znajdziesz się na właściwej drodze ku osobistemu sukcesowi. Niech wymówki nie determinują Twojego życia.

Ponieważ sama latami odkładałam podjęcie zobowiązującej decyzji, iż zmieniam swoje podejście, całkiem długo zajęło mi „odkrycie”, iż sama nauka nie wystarczy. W głębi duszy nie chciałam już, aby moje życie było tylko ok. Pragnęłam czegoś znacznie większego: życia, które da mi uśmiech na twarzy zaraz po przebudzeniu, wolność myśli i działania. No właśnie – i tu pora na następny mit:

3. Wiedza to moc

Nie zrozum mnie źle – zdobywając wiedzę, poszerzając swoją świadomość rozwijasz się. Jednak nie jesteś w stanie osiągnąć wytyczonego sobie celu, gdy nie dołożysz do zdobywanej wiedzy magicznego składnika jakim jest działanie….

Pozwól, że wytłumaczę: na co Ci cała zdobyta wiedza, gdy nie wprowadzasz jej w życie? Na co Ci stosy przeczytanych książek, gdy nie jesteś w stanie przekuć tej wiedzy w działania? W jakim celu torpedujesz się codziennym poczuciem winy, gdy zamiast zastosować to czego nauczyłaś się, skupiasz swoją uwagę na czymś zupełnie innym?

Widzisz, wiedza ma ogromną moc, ale zbierzesz jej plony dopiero wówczas, gdy zaczniesz działać i egzekwować to, czego się wcześniej nauczyłaś. Skup się na rozwiązaniu, a nie na problemie. Nie trać siły na tworzenie projektów, które z góry skazane są na porażkę.

Dlaczego zapragnęłam zmiany życia? Co sprawiło, że postanowiłam działać? Przez wiele lat nie byłam w stanie określić, czym i kim chcę być. Niby wiedziałam, że stać mnie na więcej, rozumiałam znaczenie rozwoju osobistego, ale nie żyłam w zgodzie ze sobą. Moim błędem było to, iż starałam się żyć dla kogoś, a nie dla siebie, łamiąc tym samym swoje wartości osobiste oraz popadając w konflikt z nimi. Moim punktem zwrotnym stało się nawiązanie współpracy z Klaudią (http://www.klaudiakalazna.com/), która otworzyła mi oczy, przestawiła moje myślenie do góry nogami, dzięki czemu ofiarę zastąpiłam aktywnie działającą Słomką. Ale nie stało to się za magicznym pociągnięciem różdżki – wymagało ode mnie systematyczności…

Czas więc na obalenie mitu numer:

4. Chcesz wzbić się na wyższy poziom, pracuj ciężko…

Mogłabyś stwierdzić, iż nie ma wyników bez ciężkiej pracy. I zgodziłabym się z Tobą. Ale dodałabym, iż nie ma wyników, gdy do ciężkiej pracy nie dołożysz systematyczności… Co to znaczy? Pracując nad rozwojem czegokolwiek, czy to podejścia mentalnego, czy finansów, nie osiągniesz wiele działając chaotycznie – proszę Cię, abyś zastanowiła się nad tym. Sama ciężka praca nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, gdy nie zdasz sobie sprawy z mocy bycia systematyczną. Zamiast robić coś gwałtownie, skupiać się nad zmianami jednego dnia, po czym odpuszczać następnego, wprowadź do swojego kalendarza codzienną powtarzalność działań – . Dlaczego? Nie chodzi o to, abyś szalała jednego dnia pracując nie wiadomo, ile godzin, a następnego luzowała, choćby z powodu zmęczenia. Chodzi o to, abyś szła małymi kroczkami, dzień za dniem drążąc tunel rozwoju osobistego. Codzienna praca nad sobą, nawet ta krótsza czasowo, ale budująca systematyczność jest niezmiernie ważna.

Sama po sobie zauważyłam różnicę, gdy zaczęłam używać kalendarza. Byłam w stanie kontrolować działania, dopasowywać je do zaistniałych sytuacji, nie przejmować się w momencie zmiany planów. Systematyczność dała mi moc wykonawczą, dzięki której do ciężkiej pracy dołożyłam budowanie swojej rutyny każdego kolejnego dnia, bez względu na to czy miałam na coś ochotę czy nie.  

A co wiąże się z systematycznością? Budowanie NAWYKÓW – czym one są? Co sprawia, że mają tak ogromne znaczenie?

Pozwól, że przyjrzymy się ostatniemu mitowi:

5. Budowanie właściwych nawyków jest czasochłonne i nieefektywne

Czyżby? Czy zastępując nawyk picia kawy na czczo przed śniadaniem, zjedzeniem wartościowego posiłku, nie doda Ci mocy? Nie pobudzi organizmu do działania i nie postawi Cię na nogi podobnie jak kawa? Czy wprowadzenie aktywności fizycznej nie sprawi, że będziesz odczuwała radość wywołaną endorfinami? Kanapę zastąpisz spacerem, biegiem, jazdą na rowerze – jakie będą tego skutki? Poczujesz się lepiej, będziesz zdrowsza, weselsza, gotowa na przyjęcie większej dawki wiedzy i wprowadzenie jej w życie od razu, bez zbędnego wahania.

W łamaniu nawyków nie chodzi przecież o rezygnację z nich, a raczej o zastąpienie starych nawyków nowymi, bardziej konstruktywnymi, dającymi większe możliwości rozwoju, przybliżającymi do życia na oczekiwanym poziomie. Zgodnie ze słowami angielskiego poety Johna Dryden: „Wpierw tworzymy nawyki, a potem nawyki tworzą nas”.

Wyobraź sobie, że chcesz żyć zdrowiej – starasz się jeść wartościowe posiłki, nie spożywasz cukru czy jakichkolwiek używek. Ale przychodzi dzień wolny, budzisz się o 10, ledwo wstajesz z łózka i powoli zaczynasz dzień. Zanim rozkręcisz się na dobre, popołudnie przelatuje nawet nie wiesz, kiedy i jak. Jaka jest tego konsekwencja? Zaburzasz swój rytm – wypadasz z codziennej praktyki, nie masz ochoty i siły na działanie. Powtarzanie nawyków dzień za dniem determinuje Twoje zdrowie i szczęście. Skąd to wiem? Odkąd wstaję każdego dnia o 6 rano, medytuję, po czym ćwiczę oddech, jestem w stanie wprowadzić się w tak zwany flow – uczę się, tworzę, poznaję własne zakamarki, w których istnienie dotąd wątpiłam.

Budowanie nawyków powinno być dla Ciebie tym, czym dla dziecka nauka chodzenia – zaczynasz nieśmiale, powoli. Z każdym dniem stajesz się mocniejsza, odpowiednio układasz nogi, nie chwiejesz się już tak mocno jak na początku. Nie zastanawiasz się nad tym, do czego Ci są potrzebne. Po prostu robisz krok za krokiem, aby w całkiem szybkim czasie zauważyć, iż chodzenie jest świetną formą zabawy. Bawisz się swoim życiem budując właściwe nawyki. Te niepotrzebne, pożerające Twój cenny czas zastępujesz bardziej wartościowymi. Kształtujesz wizję, a na pytanie, dlaczego chcesz wprowadzić dany nawyk masz szybką odpowiedź – właściwy nawyk = krok ku rozwojowi.

W ten oto sposób dotarłyśmy do końca obalania 5 mitów dotyczących rozwoju osobistego. Cieszę się ogromnie, iż miałam możliwość podzielenia się z Tobą tymi spostrzeżeniami. Jestem również przekonana, iż pomogą Ci one spojrzeć na istotę rozwoju osobistego z zupełnie innej perspektywy. Stwórz takie emocje i słowa, które dadzą Ci moc, pozwolą kontrolować siebie i tym samym rozpocząć wspinaczkę na szczyt. Inspiruj się właściwymi osobami, znajdź bratnią duszę, która wskaże Ci drogę. Poświęć na odkrycie siebie swój drogocenny czas – wybierz produktywność, zamiast stagnacji. Ucz się każdego dnia, niech jednak idzie za tym wprowadzenie wiedzy w czyn. Działaj, a szybko dostrzeżesz różnicę. To nie wiedza ma moc. To wiedza w połączeniu z egzekwowaniem jej da Ci to, czego dotychczas brakowało w Twoim życiu… Dołóż do wszystkiego co powyżej systematyczność – niech każdy dzień przyniesie kolejny mały kroczek ku zdobyciu tego upragnionego szczytu. Zastąp szkodliwe nawyki tymi wartościowymi. Przeobraź je w sprawnie naoliwiony mechanizm, który pozwoli Ci szczytować.

Na sam koniec pamiętaj: zasługujesz na rozwój, który jest nigdy nie kończącym się procesem, dającym satysfakcję i zrozumienie. Podejmij decyzję i działaj. Będzie warto – zobaczysz 😊

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.