Tęcza w County Kerry w Irlandii

Bo Kocham Cię jak Irlandię

Irlandia – maleńka wyspa otoczona Atlantykiem i Morzem Irlandzkim, granicząca tylko z Wielką Brytanią, usytuowana na samym końcu Europy Zachodniej. Wyspa mała pod względem powierzchni, jednakże dająca mnóstwo możliwości.  Za co więc kocham Irlandię? Za jej zieleń, za jej spokój, za jej podejście do życia, za muzykę dźwięcznie graną w pubach, za to, że z jednego końca wyspy na drugi można się dostać w przeciągu kilku godzin jazdy samochodem. Również za lewostronny ruch samochodowy (jestem mańkutem), dostęp do Oceanu, za małe klimatyczne mieścinki wyglądające bardzo podobnie, za to, że nie muszę pracować wiele godzin, za to mogę korzystać z życia. I mogłabym tak wymieniać jeszcze długo…zacznę więc od początku.

Moja przygoda z Irlandią rozpoczęła się 12 lat temu, kiedy to po raz pierwszy stanęłam na jej ziemi. Był listopad, a mój krótki, bo 4-dniowy pobyt, kiedy to z nieba nieprzerwanie lał zimny deszcz, okazał się początkiem nowego Słomkowego życia – emigracji, miłości, adaptacji, podróżniczych szaleństw. W tamtym czasie o tej wyspie wiedziałam jednak niewiele: w sumie można byłoby rzec, iż tylko tyle, że tu pada…a pada sporo…

Kilkee Irlandia, wzburzony ocean

Jako że moje panieńskie nazwisko brzmi Głód 🙂 haha i pasuje do mnie w stu procentach…głód przygody i życia w nowym, jakże odmiennym kraju, ziścił się zupełnie spontanicznie, gdy spakowałam walizkę i po dwóch miesiącach znajomości ze Słomkiem (tak tak późniejszym mężem i towarzyszem podróżniczych eskapad) udałam się na wyprawę życia – Irlandia przywitała mnie radośnie, a jej mieszkańcy stali się moją drugą rodziną.

Tak naprawdę marzenia o wyjeździe do tego kraju zaczęły kłębić się w mojej głowie już tego listopadowego dnia, kiedy to stojąc na brzegu klifu w Kilkee, całkiem mokra i zziębnięta, wpatrywałam się w bezkres Atlantyku, w fale uderzające z taką mocą o brzeg, że z łatwością mogłyby mnie zmieść z punktu, w którym stałam. Czując powiew życia i zachwycające piękno tej małej wyspy zapragnęłam być jej częścią…

Miałaś tak kiedyś, że trafiłaś gdzieś do jakiegoś miejsca, w którym czułaś się po prostu dobrze, nie zważając na otaczające Cię niedogodności? A może otoczyłaś się ludźmi, którzy stanowili Twoje bratnie dusze? Cóż, jak się później okazało, przeprowadzając się do Irlandii, znalazłam swój dom, miejsce które bywa zarówno ostoją spokoju, jak i pazurkiem dodającym smaczku życia.

To, co mnie urzekło w w tym maleńkim państewku, czasami w innych wywołuje lekko drwiący uśmiech na twarzy. To, czym jest dla mnie Irlandia, czyli oazą spokoju, zieleni i nie przejmowania się, w oczach innych może być jej największą wadą. Stąd uważam, iż nie można wszystkim dogodzić. Nie warto przekonywać innych. To, czym pragnę dzielić się z Tobą na kartach Świata Przez Słomkę, to równość i wolność wyboru. To możliwość bycia sobą, nawet gdy inni oczekują od Ciebie zupełnie innej postawy. I własnie w tej kwestii Irlandia zasługuje na to, aby dzielić się z innymi jej pięknem, pokazywać to, co łączy tu ludzi, a nie dzieli. Gdy dla niektórych jest to zacofany świat, takie kopiuj wklej stylu amerykańskiego w wersji mini, dla mnie jest to kraina możliwości, ciszy i zrozumienia.

Podstawowym i niezaprzeczalnym walorem kraju jest jego naturalne piękno, pełna paleta barw zieleni, które mienią się swoją różnorodnością przez okrągły rok. Jest tu przekrój najpiękniejszych piaszczystych plaż w połączeniu z magią klifów. Jest tu Ocean, są góry, doliny, jeziora, łączki, wszędobylskie tęcze itd. itd. Wachlarz możliwości spędzania czasu wolnego jest spory. Pewnym czynnikiem będącym stoperem delektowania się turystyczną magią Irlandii staje się tylko pogoda, ale według niektórych “pogoda jest zawsze dobra, zły jest tylko ubiór” 🙂

A co ponadto? Jest tu wszędobylski spokój, czyste powietrze i owieczki, których łączna liczba przewyższa ilość ludzi zamieszkujących wyspę o jakiś milion…Przejście owiec czy krów z jednego pastwiska na drugie stanowi nie lada atrakcję. Ruch samochodowy zostaje wówczas wstrzymany, a świadkom tego zdarzenia pozostaje czekać na przejście całego stada. przejście krów z jednego pastwiska na drugieOczywiście nie spieszy im się nigdzie, podobnie jest zresztą z ludźmi. Tu jest czas na wszystko. Bez spięcia i bezsensownej gonitwy. 

Widok ograniczenia prędkości do 80 km/h na wąskiej bocznej dróżce, pośrodku której często przebiega pas trawy, u niejednego kierowcy może wzbudzić zdziwienie. Jest to jednak często powtarzająca się praktyka. Tylko od Ciebie, droga Czytelniczko zależy, czy wypróbujesz możliwości swoje i auta 🙂 Jazda samochodem odbywa się po lewej stronie drogi. Stąd też osoby nieprzyzwyczajone w celu zmiany biegu uderzają prawą ręką w drzwi. Nawyk ten jest jednak możliwy do opanowania…

Irlandzka kultura jazdy jest jakże odmienna od polskiego stylu prowadzenia auta. Kierowcy są bardziej wyluzowani (może dlatego że część z nich nie do końca zna, a może po prostu nie stosuje się do wytycznych, i tak na przykład jedzie na rondzie z prawego pasa w lewo). Pieszy nie musi obawiać się potrącenia, ponieważ kierowcy zwyczajnie zatrzymują się przed pasami. Sprawa jest bardziej skomplikowana w miejscach, gdzie piesi sprawiają spore kłopoty wchodząc przed maski samochodów. Oczy dookoła głowy musi mieć raczej kierowca niż pieszy, bo ten nie zważa na to, czy ma zielone światło na przejściu czy też nie. Po prostu idzie.

A w Irlandii nikomu się nie spieszy, no może poza mieszkańcami Dublina, ale tam panują zupełnie inne zasady. Ja, mieszkanka zachodniej strony wyspy, tej „wioskowej” części, prowadząc auto mogę się odprężyć i zrelaksować. Nikt tu nie zatrąbi, nikt cię nie obrzuci mięsem jak się zagapisz i ruszysz na zielonym świetle kilkanaście sekund po zmianie sygnalizacji. Tu panuje zasada „relax, take it easy”.

county Kerry, Irlandia

Czasami na drogach można spotkać bryczki konne, powożone przez tutejszą społeczność zwaną „travellers”. Mieszkają oni w przyczepach, trzymają się w swoim własnym gronie i żyją według własnych zasad. Często można ich spotkać w niedzielę będąc na zakupach w centrum handlowym. Poprzez swój specyficzny ubiór (dresy włożone w skarpetki), czy pomarańczowy odcień skóry dziewczyn (niejednokrotnie ubranych skąpo i kolorowo), nie sposób ich pominąć.

Zresztą nie przykłada się w Irlandii dużej wagi do wyglądu. Liczy się komfort i luz. Stąd częstym widokiem są ludzie w dresach, wyciągniętych koszulkach. Czasami zdarzy się natknąć na kogoś w szlafroku czy piżamie. Nie zdziw się więc, gdy w piękny niedzielny poranek ujrzysz na stacji benzynowej rodzinę spacerującą w szlafrokach. Taki już urok wyluzowania pewnej części społeczeństwa…

Miłość wyspiarzy do fast foodów i take away jest w nich mocno zakorzeniona. Nie brakuje tutaj knajpek z żarciem na wynos. Mimo iż kuchnia irlandzka nie jest słynna na całym świecie, można tu zjeść całkiem smaczne fish&chips. Ważną potrawą obiadową jest bekon z kapustą, czy gulasz z baraniny. Tym co się wyróżnia jest śniadanie. W jego skład wchodzi: bekon, jaja sadzone, kiełbaski, pieczone pomidory, grzyby, fasola, czarny pudding, będący poniekąd naszą kaszanką. Takich smacznych kiełbasek nie jadłam nigdzie indziej. Muszę natomiast przyznać, iż zjedzenie powyższej mini bomby kalorycznej, nie jest nazbyt zdrowe i jedyne co przemawia za jej cotygodniowym przygotowywaniem jest fakt, iż ochota na kolejny posiłek przychodzi dopiero za kilka godzin. A Ty próbowałaś kiedyś takiej uczty?

Nawiązując jeszcze do tematyki poniekąd kulinarnej, nie sposób nie odnieść się do irlandzkiego wyrobu piwnego, zwanego Guinness, którego gorzki smak można przełamać prosząc o dodanie do piwa odrobiny soku porzeczkowego. Jego sposób podania (lany na dwa razy) i smak gęstej delikatnej piany to rzecz, którą musi zobaczyć oraz skosztować każdy turysta podczas wizyty w jednym z licznych pubów.

Bo nie ma wioski, gdzie nie byłoby pubu. A takie małe lokalne knajpki są najlepsze, jeżeli chodzi o jakość podawanego piwa, jak również o klimat w nich panujący. Puby irlandzkie mają swój niesamowity wyjątkowy styl. Mieszają się tu różne generacje, młodzi bawią się ze starszyzną. W pubach niejednokrotnie można natknąć się na muzykę na żywo, posłuchać irlandzkich skocznych pieśni, potańczyć czy nawet obejrzeć sport na jednym z zawieszonych telewizorów. Innym trunkiem królującym w knajpach jest whisky. Na Wyspie nie brakuje destylarni, choćby Jameson czy Tullamore. Destylarnia Whisky TullamoreMożna tam skosztować różnych rodzajów whisky oraz poznać proces ich tworzenia. To samo tyczy się produkcji Guinnessa – muzeum dublińskie corocznie przyciąga rzesze turystów. Jako że nie piję od kilkunastu lat, miejsca te nie skupiają mojej uwagi. Może nawet lepiej, bo ceny alkoholu w Irlandii nie należą do najtańszych. Paradoksalnie irlandzką whisky można kupić znacznie taniej w większości państw europejskich niż w miejscu jej produkcji…

A wracając do sportu – piłka nożna jest tu uwielbiana. Nie jest nią jednak football, a soccer. To znaczy chcąc powiedzieć o piłce nożnej używa się słówka soccer, ponieważ football jest określeniem amerykańskim. Tak czy siak króluje miłość do ligi angielskiej, a Liverpool jest wśród wielu ulubionym zespołem. Mimo wszystko to nie piłka nożna skrada serca Irlandczyków, ponieważ prym wiedzie rugby. Gra ta wyróżnia się ostrym stylem, jednakże na boisku panuje respekt do sędziego i zawodników. Nie ma udawania, rzucania się po boisku, jest za to niejednokrotnie efekt podbitego oka czy rozwalonego łuku brwiowego.

Bo Irlandczycy to twardy naród. Jeszcze nie tak dawno temu panowała tu bieda. Spora ilość mieszkańców wyspy wyruszyła w świat w poszukiwaniu lepszego miejsca na ziemi. Stąd też może dlatego są narodem otwartym, rozumieją co to znaczy być emigrantem i często pomagają tym w potrzebie. Nigdy nie dano mi poczuć się gorszą z powodu mojego pochodzenia. Wprost przeciwnie – spotykam ludzi chcących odwiedzić Polskę i poznać bliżej naszych rodaków. Uważają nas za ludzi pracowitych, którzy wnoszą dużo dobrego do ich społeczeństwa.

Irlandia różni się od Polski. Żyje się tu luźniej, nie ma pędu. Kraj ma swoje dziwactwa (jak okna otwierane na zewnątrz, co ogranicza ich mycie do minimum…mnie to akurat nie przeszkadza) 😊 czy dwa kurki w łazienkach z wodą ciepłą i zimną (chcąc umyć się w letniej wodzie trzeba przeskakiwać od kurka lewego do prawego, aby się nie poparzyć). No i ten deszcz… hmm ale nie pada tu ciągle, zdarzają się okresy ładnej wiosny czy słonecznego lata. Jednak, gdyby nie ta ilość deszczu, nie byłoby tej zieleni, tej pięknej przyrody, majestatycznych widoków i owieczek pasących się całorocznie na trawie. owca wpatruje się w obiektywNie ma tu ogromnego zimna, jest czasami przeszywający wiatr, a padający dzień czy dwa śnieg potrafi stworzyć ogólny paraliż, którego konsekwencją jest zamknięcie wszystkiego 😊 W żadnym innym kraju Europy nie widziałam tylu tęcz jak tu w Irlandii. Pogoda może zmienić się diametralnie w przeciągu kilku minut, dlatego warto wyposażyć się w jakieś cieplejsze odzienie (najlepiej nieprzemakalne i z kapturem – małe parasolki mogą nie wytrzymać siły wiatru).

Irlandia póki co jest moim miejscem na ziemi. Dzieli się ze mną swoimi urokami, ukazując również czasami swoje ciemniejsze strony. Nie ma jednak kraju idealnego do życia. Bo trawa jest zawsze bardziej zielona w miejscach, gdzie nas nie ma. Oczywiście są rzeczy, sytuacje, które pozostawiają lekki niesmak, ale ogólnie rzecz biorąc nie zamieszkałabym już w innym kraju w Europie – a wiem to z doświadczenia, gdyż próbowałam życia także w Niemczech i Anglii. Jak każdy inny kraj ma swoje plusy i minusy. Ale jeżeli w życiu kieruję się spokojem i naturalnym pięknem, to w moich oczach Irlandia jest w czołówce krajów godnych polecenia.

Mam nadzieję, że przybliżyłam Ci choć trochę wizję życia w Irlandii. Jeżeli masz jakieś pytania, pisz śmiało w komentarzach, a odpowiem na niej najlepiej jak potrafię.

A Ty gdzie chciałabyś mieszkać? Czy przychodziła Ci kiedykolwiek do głowy emigracja? Może myślałaś o Zielonej Wyspie jako swoim nowym domu? Jeżeli szukasz ciekawostek emigracyjnych, zapraszam Cię do mojego artykułu https://www.swiatprzezslomke.pl/emigracja-co-daje-a-co-odbiera/

Tymczasem żegnam się z Tobą i zapraszam do współtworzenia Świata Przez Słomkę.

Ku podróżom, ku przygodzie, ku ciekawszemu życiu – Twoja Słomka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.