Alpy Szwajcarskie

Strach ma tylko wielkie oczy, czyli jak nie bać się być sobą

Poza granicami Polski mieszkam już dekadę. Jestem emigrantką z wyboru, nie z przymusu. Moja europejska podróż rozpoczęła się w sposób szalony i do tej pory stanowi niewiarygodną przygodę, która nie miałaby miejsca, gdybym dopuściła do głosu strach będący częścią mnie, od kiedy tylko pamiętam… Ale zacznijmy od początku.

Chodzę do szkoły w jednej z wałbrzyskich podstawówek. Uczę się dobrze, ponieważ spędzam mnóstwo czasu w książkach. Lubię je i one zastępują mi przyjaciół, których nie mam zbyt wielu. Czuję swoją  inność i nie do końca ją rozumiem. Na lekcji polskiego mam wyrecytować jakiś wiersz. Wychodzę na środek klasy i w dosłownie sekundę zapominam cały tekst. Siadam z powrotem do ławki z banią w dzienniku, czując w sobie lęk przed wyśmianiem. Od tego momentu, który zapisał się w mojej głowie jak coś niemożliwe do wymazania, każde publiczne wystąpienie jest dla mnie mega stresującą sytuacją.

Przez sporą część “dorosłości” boję się ludzi, tego co o mnie pomyślą, w jaki sposób mnie zinterpretują bądź skrytykują. Strach po prostu zżera mnie od środka. Co najdziwniejsze nie boję się zmian. Te stanowią pewnego rodzaju wyzwanie, tak jak rzucenie dotychczasowego sprawdzonego życia i wyjazd za granicę. Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy dotyczy przebywania w towarzystwie osób bliżej mi nieznanych. Podświadomie czując lęk przed tak zwanymi imprezowymi duszami towarzystwa, stawiam się w pozycji tej nudnej, nie mającej nic do powiedzenia.

Podświadomość często płata mi figle. Przypomina sobie dalekie historie życiowe, uśpione głęboko w pamięci w najbardziej nieoczekiwanym dla mnie momencie. Jest jak ten bumerang, który rzucasz daleko, a on powraca do Ciebie ze zdwojoną siłą. I jeżeli nie zaczniesz działać, to stanie się plastikowym pstryczkiem, który wyłączy Twój zapał do wszystkiego, w tej samej sekundzie, w której poczuje się zagrożony.

Żyjąc w strachu można odczuwać pewnego rodzaju zniewolenie. Na pewno stan ten wzbudza blokady znacznie uniemożliwiające zrobienie kroku do przodu. Strach zawsze stara się zatrzymać daną osobę w miejscu, czyniąc ją wewnętrznie słabą. Dlatego tak ważna jest świadomość i chęć samorozwoju. Trzeba szukać swojego miejsca na ziemi i nie poddawać się przy pierwszej porażce, która nota bene buduje naszą wewnętrzną siłę. Jednakże brak pewności siebie wyrażany często strachem, jest tym, czym huragan podczas sztormu. Ten nadejdzie po cichu i zmiecie Twój niestabilnie zbudowany dom w mgnieniu oka. Wówczas pozostaną tylko fundamenty, a cały Twój dotychczasowy dobytek będzie wymagał naprawy, bądź budowy od podstaw.

Pewność siebie to stan umysłu. Gdy w życiu nie jest zachowana równowaga i harmonia, ciężko jest go uzyskać. Podłożem jej braku jest lęk. Tak bardzo staramy się zadowolić innych, aby nie narazić się na krytykę, iż często gubimy własnych siebie. Staramy przypodobać się otoczeniu, wprowadzając siebie w konflikt wewętrzny. Zatracamy tym samym swój światopogląd. Stajemy się niewolnikami myśli i przekonań, które zgromadziły się w naszych głowach podczas dorastania. Nie jesteśmy szczerzy ze sobą. Nie rozumiemy, co jest ważne. Mętlik w głowie blokuje nasz rozwój, a brak pewności siebie doprowadza do zaprzestania podejmowania działań. Często muszą minąć miesiące, czasami lata, zanim odważymy się zrobić pierwszy krok.

Brak przekonania o byciu równą z innymi, czy traktowanie siebie jako zbiór myśli bez konkretnych umiejętności to jedno. Ale ciągłe odczuwanie strachu zarówno przed sobą, jak i innymi to już zupełnie inna sprawa. Odzwierciedla się między innymi w postawie ciała – przygarbiona sylwetka jest tylko jedną z jej oznak. Brak szacunku do siebie rzutuje na wszystkie obszary, w których się obracamy. Ciężko jest bowiem otaczać się właściwymi ludźmi, gardząc jednocześnie sobą. W końcu przyciągamy takie osoby, jakimi sami jesteśmy.

Aby przestać odczuwać ciągły strach, należy zacząć od zadania sobie pytania: “jakim człowiekiem chciałabym być?” W tym celu niezmiernie ważne jest przyjrzenie się swoim wartościom, emocjom, jak również wizji świata. Gdy dostrzeżemy prawdziwy obraz siebie, osoby wiernej swoim przekonaniom, staniemy się spójni. Siła autentyczności jest bowiem ogromna. To ona stanowi podwaliny pewności siebie. Nie wstydząc się własnej osoby, swojej odmienności, strach zamieniamy w siłę. Akceptując siebie, stajemy się otwarci na świat. 

Niezmiernie ważne jest, abyśmy umięli przyjrzeć się sobie i temu, na czym nam naprawdę zależy. Strach ma tylko wielkie oczy, a w momencie, gdy wiemy czego chcemy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy stajemy się na tyle silni, że jesteśmy w stanie przeciwstawić się własnym lękom.

Moją deską ratunkową stały się podróże, które zawsze potrafią wyprowadzić mnie z zagubienia. Będąc introwertyczką unikam miejsc zatłoczonych, skupisk ludzkich, czy wielkich aglomeracji. Zwiedzam w zgodzie z własnymi wartościami, celebruję przyrodę i naturalne piękno. Wiem, że daje mi to wielką siłę, pozwala oddychać pełnymi płucami.

Odnalazłam to, gdzie i w czym czuję się dobrze. Strach przestał tak mocno panować nad moim życiem. Zrozumiałam, że nie jestem dziwna. Po prostu nie potrzebuję mega bodźców oraz licznej grupy znajomych, aby czuć się szczęśliwa. Nie podążam za tłumem, idę własnymi ścieżkami. I tak zwykły, a może właśnie niezwykły spacer po parku czy lesie stanowi moją cudowną odskocznię. Grzebanie w ziemi i w kwiatach na ogrodzie relaksuje mnie. Nawet mycie garów uznaję za coś, co pomaga mi wrzucić na luz. Nie wszystko musi być idealne, ja nie muszę być idealna. Wystarczy, że będę sobą, wystarczy, że uspokoję te pędzące myśli, pooddycham głębiej, wyskoczę na rower czy usiądę na ławce i pozwolę promieniom słońca wnikać w moje wnętrze.

Jestem pewna, iż zrozumienie i polubienie siebie oraz nie podążanie za tym, czego wymagają od nas inni, pomaga zapanować nad uczuciem strachu. Zrozumienie tego, jakimi wartościami i emocjami chcemy się kierować w życiu, umacnia naszą wiarę w siebie. Stwórzmy sobie miejsce, w którym poczujemy się naprawdę silni. Otaczajmy się właściwymi ludźmi. Nie bójmy się być sobą, nawet jeżeli miałoby to oznaczać odejście niektórych znajomych . Twórzmy wartościowe wersje siebie, kierujące się dobrem własnym i innych. Bądźmy dumni z tego kim jesteśmy, nie dajmy się lękom czy strachom, a wejdziemy na właściwą ścieżkę życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.