Ucisz wewnętrzny głos

Ucisz wewnętrzny czarny głos i odkryj swój potencjał

Wyobraź sobie, że jesteś dopiero na początku drogi życia zwanej dojrzałością. Masz te kilka, kilkanaście lat mniej, głowę pełną marzeń i brak doświadczenia. Jednakże „spada” na Ciebie pomoc nieznanej siły, dzięki której stajesz się szczęśliwą posiadaczką wiedzy i umiejętności osoby, którą staniesz się za dekadę bądź dwie. Dostajesz od tej osoby – Twojej starszej ja – prezent w postaci niezwykle wartościowej rady. Jeszcze nie rozumiesz jej znaczenia, próbujesz emocjonalnie podejść do zaistniałej sytuacji. Zdajesz sobie sprawę, iż rada ta może wpłynąć na całe Twoje życie. Pytanie brzmi: czy ją przyjmiesz? Czy stanowić będzie ona Twój drogowskaz, dzięki któremu wytyczać będziesz właściwe drogi? A czego właściwie dotyczy ta rada? Dlaczego ma ona aż tak olbrzymią moc?

Rada, którą dostałaś od starszej siebie brzmi: jeżeli chcesz być sobą, odkryć swój potencjał, ucisz czarny charakter żyjący wewnątrz Ciebie….

Cóż to oznacza? Czym jest ten głos, który słyszysz – czasami rzadko, a czasami wprost nie możesz się od niego uwolnić? Jaki masz do niego stosunek? Czy jest on właściwie realny? A może głos ten to tylko Twoje wyobrażenie? I co najważniejsze – jak masz się przed nim obronić?

Zarówno Ty, jak i ja, jesteśmy posiadaczkami wewnętrznych głosów – na pewno nie raz doświadczyłaś w życiu momentów, w których jakaś wewnętrzna siła podpowiadała Ci co masz zrobić, jaką powinnaś podjąć decyzję. Niejednokrotnie biłaś się z własnymi myślami, prowadząc wewnętrzny dialog. Z jednej strony ufałaś intuicji, z drugiej natomiast głos zwątpienia podpowiadał Ci, abyś zrobiła coś inaczej bądź nie zrobiła zupełnie niczego – abyś pozostała w miejscu, w którym jesteś, bo tak jest bezpieczniej.

Czy głos, stanowiący ten czarny charakter miał moc wpływania na podejmowane przez Ciebie decyzje? Czy liczyłaś się z jego opinią? Udziel sobie proszę odpowiedzi na te pytania i pozwól mi podzielić się z Tobą moją historią. Emigrując kilkanaście lat temu do Irlandii, byłam osobą zupełnie inną niż teraz. Miałam podobne wartości, jednak nie prowadziłam życia w zgodzie z nimi. Zawsze ważne było dla mnie zdrowie, wolność i uczciwość. Problem stanowiło to, iż prowadziłam wewnętrzny konflikt wartości – chciałam żyć zdrowo, ale głos mój mówił mi, iż pijąc alkohol będę fajniejszą w oczach innych. Chciałam być wolna co do wyrażania opinii, ale bojąc się krytyki, wolałam milczeć i nie przedstawiać własnego zdania. Chciałam również być uczciwa, jednakże żyjąc we własnym kłamstwie i tworząc kogoś kim naprawdę nie byłam, spychałam uczciwość na drugi plan.

Dlaczego tak się stało? Zagłuszałam intuicję, nie dając jej prawa głosu. W zamian dawałam pole do popisu wewnętrznemu czarnemu charakterowi – głosowi, który powoli, małymi kroczkami zabijał mnie od środka. Otaczał mnie swoją bańką mydlaną, dzięki której żyłam dla innych, a nie dla siebie. Wstydziłam się tego kim jestem, traktowałam siebie jak kogoś gorszego, nie znającego się na niczym i nie mającego prawa być sobą.

Słomkowy wewnętrzny pasożyt miał się coraz lepiej, żywiąc się tym, co mu dostarczałam. a uwierz mi, że nie były to byle jakie kąski. Dawałam mu całą siebie – tworzyłam myśli, z których nie byłam dumna, zajmowałam umysł nic nie znaczącymi pierdołami, które tylko pogłębiały już mocno zakorzeniony brak wiary w siebie. Zamiast pracować nad sobą, wolałam stawiać się w pozycji ofiary, czekając na pomoc i rady innych – tych samych, których oskarżałam wewnętrznie o swoje problemy. Słuchałam złych porad, opierałam się na niewłaściwych przekonaniach.

Tą dobrze mi znaną Słomką byłam tylko zewnętrznie, jednakże wewnątrz żyła we mnie zupełnie inna osoba – dobra kumpela czarnego głosu – tego, który aktywnie powstrzymywał mnie przed jakąkolwiek zmianą zachowania. Był moim drogowskazem, jednakże wówczas nie zdawałam sobie sprawy z tego, iż jego ścieżki prowadzą mnie tylko i wyłącznie ku przepaści zagubienia i zniechęcenia. Dając życie mojemu synkowi, poniekąd dałam odpocząć psychice. Nie stało się to jednak dlatego, iż uciszyłam wewnętrzny czarny charakter. Znalazłam się w zupełnie nieznanym dotychczas mi świecie, mianowicie w świecie macierzyństwa.

Dopiero w momencie, w którym uporałam się z niewiedzą posiadania dziecka, otworzyłam oczy i zaczęłam dostrzegać skutki długoletniego słuchania wewnętrznego głosu, który żywił się mną i czerpał wielką radość z tego, kogo stworzył. A stworzył osobę o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, osobę bojącą się wyzwań życia, przekładającą tak zwane poczucie bezpieczeństwa (czytaj ciesz się, że masz jakąkolwiek pracę) nad ambicjami i marzeniami. Stałam się zamkniętą w sobie skorupą, stroniącą od ludzi, czującą się niepewnie w ich towarzystwie.

Jak to się właściwie stało, że powoli zaczęłam wychodzić z tego marazmu? Przede wszystkim nie był to łatwy i krótki proces. Wymagał ode mnie (zresztą do dnia dzisiejszego) sporego poświęcenia i systematycznej pracy nad sobą. Nie raz miałam momenty zwątpienia, chciałam rzucić to wszystko i wrócić do „starej siebie”. Dlaczego? Bo tak było wygodniej, bezpieczniej. Wiedziałam czego mogę się spodziewać i z czym nie będę musiała walczyć. Na szczęście dzięki kilku zasadom, które zaczęłam wprowadzać w życie weszłam na swoją drogę rozwoju, drogę miłości do siebie i innych, drogę zgodną z wartościami, tworzącą mnie poniekąd na nowo, ale bazującą na tym, co kiedyś sama zatraciłam. Zaczęłam odkrywać swój potencjał…

Poniżej znajdziesz 7 zasad, dzięki którym będziesz w stanie być sobą, będziesz opierać się na własnych wartościach, jak również uwolnisz swój potencjał.

Czy je zastosujesz? Nie wiem…Ale jestem pewna, iż jakbym ja dostała taki prezent od starszej wersji siebie, w momencie początkowego wchodzenia na dorosłą ścieżkę życia, moja historia potoczyłaby się zgoła inaczej.

  1. nie skupiaj uwagi na negatywnych rzeczach – nie słuchaj wiadomości, nie oglądaj programów czy portali informacyjnych – zamiast tego przenieś uwagę na to, co pozytywne, dodające wiary, otuchy, siły
  2. nie idź za głosem złych doradców – nie pozwól im czerpać siły z Twojej energii, ładować Tobą ich wewnętrznych baterii – słuchaj głosu własnego serca – to Twój najlepszy doradca
  3. pracuj nad swoimi mocnymi stronami – nie zawracaj sobie głowy myśleniem nad słabymi stronami. Skup się na tym, w czym jesteś dobra i pielęgnuj to – rozwijaj swoje umiejętności, stań się mistrzynią w tym, co sprawia Ci radość
  4. stwórz listę rzeczy, umiejętności, które stanowią Twoje mocne strony – zastanów się w jaki sposób możesz je użyć, co Ci pomoże iść do przodu?
  5. przyjrzyj się własnym przekonaniom – czy są one naprawdę Twoje, a może są to przekonania innych, wpojone Tobie od czasów dzieciństwa – zastanów się, które Ci służą, a których mogłabyś się pozbyć, jak również jaki wpływ miały one na Twoje dotychczasowe życie
  6. nie rób tego, co inni – idź własną ścieżką, bądź dumna z własnego indywidualizmu, nie wstydź się siebie, swoich nawyków i stylu życia
  7. nie przestawaj marzyć – bez względu na to, co mówią inni twórz marzenia, wyobrażaj sobie swoją przyszłość, nie ograniczaj się – limitem jest tylko Twoja głowa – uwolnij się od swojego wewnętrznego czarnego głosu, a poczujesz ulgę i właściwe zrozumienie.
Chciałabym, abyś dostrzegła w powyższej historii plan dla siebie. Jedynym i właściwym fundamentem pokonania Twojego wewnętrznego czarnego charakteru jest stworzenie innego stanu umysłu.

Przyjrzyj się zatem własnej osobie i zastanów nad tym, czy wybierasz bycie sobą czy może jednak pozwolisz czarnemu głosowi przejąć kontrolę nad Tobą, a tym samym żyć w jego otoczce, nie prowadząc życia w zgodzie z prawdziwą wersją Ciebie?

Celem tej opowieści było wskazanie Tobie drogi ku odkryciu własnego potencjału, oraz pomoc w uciszeniu pojawiającego się głosu czarnego charakteru. Oczywiście każda z nas ma inną, indywidualną historię, jednak są rzeczy, sytuacje, których wcale nie trzeba powielać. Warto czerpać z doświadczenia innych, tych, którzy byli w podobnej do Ciebie sytuacji, ale którym udało się pokonać wewnętrzne czarne głosy i zaprowadzić porządek w myślach i sercu.

Droga Czytelniczko Słomkowych opowieści, na sam koniec chciałabym się z Tobą podzielić myślą Steve’a Jobsa. Z pewnością natrafiłaś na nią już niejednokrotnie. Uważam jednak, iż warto ją tutaj ponownie przytoczyć. Niech ona będzie kwintesencją Twojej drogi życia, tak samo jak stała się mojej.

„Twój czas jest ograniczony, a więc nie marnuj go na życie cudzym życiem. Nie daj się złapać w pułapkę przeżywania życia, będąc sterowanym przez innych. Nie pozwól, by zgiełk opinii innych zagłuszył Twój wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miej odwagę podążać za swoim sercem i intuicją. One jakimś cudem już wiedzą, kim tak naprawdę chcesz zostać. Wszystko inne ma wartość drugorzędną!”

Pozdrawiam Cię czule, dodając odwagi i wiary w to, iż bycie sobą dodaje skrzydeł, uczy pokory, ale równocześnie wprowadza Twoje życie na wyższy poziom zadowolenia, spełnienia i akceptacji tego kim jesteś i dokąd dążysz. Prowadz życie oparte na intuicji, zamiast doradzctwie czarnego charakteru przebywającego w Twoich myślach. Skup się na swojej wewnetrznej sile i odkryj swój potencjał!

Będę przeszczęśliwa jeżeli podzielisz się ze mną swoimi odczuciami po przeczytaniu tego artykułu. Daj znać w komentarzach 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.